Od jakiegoś czasu przyglądam się szkoleniom dla ludzi pracujących w miejscach takich jak przedszkola, szkoły, warsztaty terapii zajęciowej, domy pomocy społecznej, szpitale, czy placówki opiekuńczo-wychowawcze. I wiecie co?
Najczęściej skupiają się one na przekazywaniu narzędzi, metod i różnych procedur do pracy z podopiecznymi. To oczywiście jest ważne, ale mam takie coraz mocniejsze wrażenie, że w tym wszystkim brakuje czegoś naprawdę podstawowego, wsparcia dla samego siebie, tego kto stoi po drugiej stronie.
Bo prawda jest taka, że najważniejszym narzędziem w tej „grze” jesteś… Ty sam. Twoje emocje, stan psychiczny, to, ile masz siły i energii. Kiedy czujesz się zmęczony, wypalony, przytłoczony, to nawet najlepsze metody mogą nie działać tak, jak powinny. To trochę jak z autem – da się pojechać bez oleju, na krótkim dystansie, ale prędzej czy później coś się zepsuje, prawda?
Więc naprawdę ważne jest, żeby w rozwoju zawodowym osób, które wspierają innych, na pierwszym miejscu pojawiło się pytanie: „Co mogę zrobić, żeby zadbać o siebie?”. I tu nie chodzi o egoizm, tylko o zwykłą świadomość. Jeśli chcemy być oparciem dla innych na dłuższą metę, trzeba umieć się regenerować, pilnować swoich granic i nie tylko rozwijać się jako specjaliści, ale też jako zwykli ludzie. Czy Wy też macie czasem takie poczucie, że cały ten system szkoleń skupia się na tym, co dać innemu, a zapomina o tym, żeby nauczyć, jak zająć się sobą? Ja myślę, że przyszłość edukacji i szkoleń powinna iść bardziej w tym kierunku – mniej kolejnych narzędzi „do pracy z drugim”, a więcej technik do pracy ze sobą samym. Bo jak nie zadbamy o tych, którzy wspierają, to niestety… system nie zadziała.
I tak na już, na szybko, podrzucam kilka prostych ćwiczeń, które każdemu mogą się przydać i które można zrobić w 2 minuty… no może chwilę dłużej:
**60 sekund oddechu**
Usiądź wygodnie, zamknij oczy, weź głęboki oddech przez nos i licz do czterech. Zatrzymaj na chwilę oddech – tak na dwie sekundy. Potem powoli wypuść powietrze ustami, licząc do sześciu. Zrób to pięć razy.
👉 To działa cuda, jeśli czujesz napięcie albo stres, naprawdę szybko uspokaja.
**Skan ciała w 2 minuty**
Usiądź albo stań i powoli przenieś uwagę od czubka głowy aż do palców u nóg. Zauważ, czy gdzieś nie ma napięć. Gdy coś wyczujesz, postaraj się to rozluźnić.
👉 Super sposób, żeby szybko wrócić do siebie i obniżyć stres.
**Granice w jednym zdaniu**
Gdy czujesz, że Twoje granice są przekraczane, przygotuj sobie jedno zdanie, które powiesz spokojnie, ale stanowczo, np.: „Potrzebuję chwili na przemyślenie” albo „Nie mogę się tym teraz zająć”.
👉 To naprawdę pomaga czuć się bardziej kontrolującym sytuację i nie dawać się przeciążyć.
**Mikro-przerwa regeneracyjna**
Ustaw przypomnienie w telefonie co 90 minut. Gdy zadzwoni, wstań, przeciągnij się, napij się wody, popatrz przez okno, po prostu zrób coś, co oderwie Cię na chwilę od pracy.
👉 Te krótkie przystanki potrafią dodać więcej energii niż długa przerwa dopiero na koniec dnia.
No dobrze, a teraz pytanie ode mnie do Ciebie: co dzisiaj możesz zrobić, by trochę lepiej zadbać o siebie? Wiesz, nawet drobne rzeczy mają znaczenie.
Z sercem, które bije razem z Wami,
Monika, Serce Fundacji



Dodaj komentarz